Kino w czasach dawniejszych nie było uznawane za pełnoprawną sztukę, mówiło się, że film to swoisty ubogi krewny teatru, później zaś dochodziły nawet głosy, że kino ma zaszkodzić sztuce teatralnej. No cóż, także telewizja miała zaszkodzić, miała zniszczyć film kinowy, ale przecież nic takiego się nie stało. Dziś mamy nie tylko kino, telewizję, ale też Internet, kablówkę, telewizję cyfrowa, DVD. Ludzie nadal chętnie przecież chodzą do kina, chętnie także chodzą do teatrów. W Warszawie na poszczególne spektakle teatralne trzeba kupować bilety z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Teatr nie umarł, kinu zaś nie zaszkodziła telewizja, tej z kolei nie grozi jak na razie ekspansja nowych mediów. Wydaje się, że w pewnym momencie ludzie poczuli nawet pewien przesyt kinem i zaczęli odwiedzać teatry i opery. Jednakże kino, teatr, sztuka internetowa to całkiem odrębne, choć nieraz czerpiące wzajemnie z siebie inspiracje, przekazy, które trafiają do konkretnych odbiorców. Film obecnie może być sztuką taką jak literatura, spektakl teatralny, koncert muzyczny.
Salto, rewelacyjny film Tadeusza Konwickiego, pisarza, dramaturga i filmowca polskiego wzbudziło u ówczesnych krytyków liczne kontrowersje, zdania na temat filmu były podzielone z tendencją jednak do wyrażeń entuzjastycznych. Można było usłyszeć głosy mówiące, że Salto to wybitne dzieło sztuki a także zarzucające filmowi zbytnie odejście np. od realizmu. Zygmunt Kałużyński, świetny, charyzmatyczny krytyk filmowy, zauważył, że Salto stanowiło impuls do dyskusji ale raczej poza filmową prasą, ponieważ prasa określała film ten jako ambitne dzieło, jednakże traktowała produkcję raczej jako eksperyment filmowy. Cezary Leżeński zwrócił natomiast uwagę na zróżnicowany odbiór Salta wśród publiczności i ze zrozumieniem odnosi się zarówno do tej części widowni, która wyszła z kina w trakcie seansu, jak i do tej, która konsekwentnie trawiła treść filmu. Niezależnie od opinii krytyki, Salto dziś wydawane jest na DVD i uznawane jest za jedno z najciekawszych polskich dzieł filmowych, w pamięć zapadła szczególnie rola Zbyszka Cybulskiego.
Polski film to kawał historii. Pierwsze polskie produkcje nieme nie doczekały się większego uznania w świecie i europie. Pierwsze filmy polskie to przede wszystkim romantyczne, sentymentalne historie, przeważnie adaptacje literatury polskiej i światowej. Dziś o takich filmach powiedzielibyśmy komedie romantyczne, historia zatem lubi nieraz zataczać koło. Przed wojną większych sukcesów w kinie polskim odnotować nie można. Jednakże po tragicznej wojnie kino polskie przeżyło swe wielkie chwile. Najpierw za sprawą twórców Polskiej Szkoły Filmowej, reżyserów takich jak Konwicki, Wajda, Munk, Has, Różewicz czy Kawalerowicz, później za sprawą bardzo ważnego prądu w polskim kinie jakim bez wątpienia było tzw. kino moralnego niepokoju. Falk, Holland czy Kieślowski to nazwiska, które na zawsze wpisały się w krajobraz polskiego kina. Współczesne kino polskie nie grzeszy, według krytyków, jakością. Niestety, powstaje wiele marnych produkcji nastawionych tylko na jak największy zysk. Dopiero w ostatnich kilku latach zauważyć można, że w polskim kinie coś się wreszcie ruszyło na korzyść.